Pies i ty
Rozdział 1
Natalia przeciągnęła się. Wtedy na jej kołdrę wskoczył jej pies, mądry biały owczarek szwajcarski o imieniu Luna.-Natalia, wstawaj!-pisnęła, ściągając z niej kołdrę.-Luna, nieeeeeee.-powiedziała Natalia.-Tak.-Nie.-Natalia, mówiłaś, że coś dziś będzie.-No dobra.-Natalia usiadła na łóżku i przebrała się. Uczesała włosy, a Luna szła jej przy nodze. Jej mama przygotowywała już jedzenie. Dziewczynka weszła na krzesło, a Luna usiadła obok. -Luna… masz pełną miskę.-Naprawde?-zapytała Luna.-Tak Karma dolina noteci.-a Luna popędziła do miski. Natalia, jedząc kanapkę z masłem orzechowym, przewracała strony podręcznika od historii dla piątoklasistów, szukając jednego tematu. Kiedy Luna skończyła, podeszła do niej.-Natalia? Co to za rzecz? I gdzie jest twój tata tak w ogóle?-zapytała. Natalia. umilkła.-Mamo? Gdzie jest tata?-zapytała Natalia.-Pojechał po niespodziankę.-Niespodziankę?-zapytała zdziwiona Natalia.-Natalia. Czyli jest jeszcze jedna niespodzianka? Ale chyba jedna dla ciebie, a jedna dla mnie, prawda?-zapytała Luna, a Natalia. skinęła głową. Była sobota. Tata nie mógł więc pracować. A co to za niespodzianka? Dziewczynka wyszła na dwór, czytając ulubioną książkę o rasach koni. Jedną ręką głaskała Lunę co jakiś czas. Drugą co jakiś czas brała soczystą truskawkę. Luna patrzyła niecierpliwie na podjazd, który ostatnio tata Natalii zamiótł. Luna wzięła w zęby jedną truskawkę.-Luna, no błagam…-powiedziała Natalia.-Prosze. Ja jem ciągle karmę.-No dobra. Ale tylko dwie.-i kiedy zjadła dwie truskawki, położyła się na trawie. Wtedy usłyszała dźwięk land rovera taty Natalii.-Jest!-wrzasneła, a dziewczynka musiała przytrzymać ją za niebieską obrożę, by nie wbiegła na podjazd. Po chwili podbiegły do samochodu. Luna delikatnie wspięła się na tylne nogi, po czym wsparła się na aucie. Była wtedy trochę wyższa od swojej pani. Tata coś jeszcze robił w aucie, a Natalia skręcała się z niecierpliwości. Co to było? Mama Natalii mówiła, że na pewno Natalia się ucieszy. Kiedy tata wysiadł, Luna prawie go przewróciła.-Siad, Luna. Cześć, Natalia.-powiedział.-Tatoo, ja już nie wytrzymam. Powiedz, albo pokaż… błaaagam.-powiedziała Natalia, a Luna pisnęła, że to może koń, czego tata Natalii nie zrozumiał.-Dobra. jesteś gotowa?-zapytał, a Natalia szybko skinęła głową. Tata otworzył tylne drzwi w land roverze. Wszedł do środka. Usłyszały szczęk rozpinanych pasów. Otwierane znowu drzwi. A ich oczom ukazało się dziwne pudełeczko. Kieyd otworzyli je w domu, wyszedł z niego mały, uroczy szczeniak. Z jakiejś hodowli. Luna cofnęła się. Lekko klapnęły jej uszy. A Natalia patrzyła tylko na malucha.-Jak się nazywa? Jakiej jest rasy?-zapytała.-Na pewno nie owczarek szwajcarski. Owczarki szwajcarkie są bialutkie i mają stojące uszy.-prychnęła Luna. Piesek był naprawdę ładny. Miał