Rozdział 1

Natalia podniosła się z łóżka. Wyjrzała przez okno. Marzyła o psie. Ale to nie było teraz najważniejsze. Zauważyła, że mama wystawiła zraszacz, a Franek, jej 7 letni brat, miał całe mokre spodnie. 5 letnia Hania skakała przez wodę, a 8 letnia Kasia i 10 letnia Ania biegły, udawając, że unikają strumienia. Nawet jeden samochód obok został ochlapany.-Kasia, Ania, Franek, Hania, moze chociaż załóżcie stroje kąpielowe!-jęknęła Natalia, gdy lodowata woda oblała ją po twarzy.-Mama pozwoliła. I robi gofry.-skrzywił się obrażony Franek.-Kupiła gofrownicę? Przecież ostatnio się przypaliła!-zawołała Natalia. Kasia skinęła głową.-A ja już niedługo mam 9 lat!-A ja 10!-zawołały dziewczyny… i oblały ją zraszaczem.-AAAAAAA!-zapiszczała Ania, aż jakiś przechodzień podniósł wzrok z telefonu.-Po co on się gapi w telefon?-zachichotała Hania.-Ciiiiicho-powiedziała Natalia, sycząc.-Żeby sprawdzić, czy jest 2026. A jest.-zaśmiał sie Franek. Natalia pobiegła do domu. Zaczęła przeglądać ulubioną książkę o psach. Dostała ją na 5 urodziny, bo wtedy chciała mieć psa. To było 6 lat temu. Teraz miała 11 lat. Spojrzała na zdjęcie siebie na koniu ze stajni, Espresso. Wyglądał wtedy pięknie… ale ogólnie był potworkiem. Zeszła na dół po shcodach, a rodzeństwo, z włosami ociekającymi po prysznicu jadło gofry.-Mamo, a mogę dżem bananowy?-zapytała Hania.-Ale taki dżem nie istnieje!-pisnęła ze śmiechu Natalia.-Maaaaaaaaamoooo ona kłamie. No to mogę dżem….. nuttella?-zapytała Hania.-Nutelli nie ma od twoich urodzin, to znaczy od 7 miesięcy nie ma jej w domu.-TO TWARÓG!-zapiszczała Hania.-No dobra.-skrzywiła się Natalia. Nienawidziła nabiału. Podsunęła siostrze miskę, a sama umyła ręce i wybiegła na dwór. Wspięła się na niskie drzewo, po czym zaczęła rysować. Mieli 3000 m podwórka. Uwielbiała w słoneczne dni patrzeć na swój mały ogródek z truskawkami, z których trzy owoce Franek ostatnio skosił. Wreszcie usłyszała rżenie koni. Zeskoczyła i podbiegła do płotu. Mieszkała tuż przy stadninie, do której jeździła. Mieszkali w małym miasteczku. Nie mieszkali tu od zawsze, ale już się przyzwyczaili, po dwóch latach. Była w Edukacji Domowej. Jej miasteczko nazywało się Skaje, dlatego Hania kupiła pacynkę Skye z psiego patrolu. Niestety, Kaisa też taką miała, więc by ratować sytuację, Natalia wymyśliła, że Skye ma siostrę bliźniaczkę Skyeci i wróciła do książki, nie zwracając uwagi na dalsze spory. Teraz z daleka widziała konie. Szkoda, ze nie mogła ich pogłaskać… były zdecydowanie za daleko.-Mama, czemu tata kończy pracę o 15?-zapytała z pretensjami Ania. Natalia odeszła dalej od domu. Szkoda, że mama nie rozumie, jak to jest jeździć..chociaż mówiła, że myśli, czy nie spróbować spokojnej jazdy, ale i tak nie czuje się pewnie przy koniach. Nigdy w życiu nie siedziała na koniu, a Natalia była pewna, że parę lat pewnie mama nie pojeździ. Może kiedyś. Tata nigdy nie jeździł i nawet nie zamierzał.-Trudno. Nie muszą rozumiec.-powiedziała do siebie i wsiadła na huśtawkę.

Rozdział 2

Natalia rozłożyła się na kanapie ze stertą książek z biblioteki. Właśnie otworzyła tę z napisem ,,Cressida Cowell. Jak wytresować smoka”, kiedy nagle Ania ją zabrała.-Ej, ale Czkawka nie jest jak w bajce.-Oddawaj!-krzyknęła Natalia. Ale Czkawka i Szczerbatek z książki polecieli do sufitu. Bo akurat była ilustracja ich razem, która uderzyła o sufit. Książka spadła na fotel.-Oni kłamią. Bajka jest lepsza.-fuknęła Ania, a Natalia wróciła do czytania. Wtedy właśnie przypomniała sobie, że ma jazdę. Posiekała trzy marchewki, ,,przypadkiem” zabierając czwartą, i wskoczyła do auta, z marchwią i ,,Jak wytresować smoka”, ,,Twój pies” i ,,Hobbit” w ręku.-Ile wzięłaś marchewek dla koni?-zapytała mama.-CZTERY-zapiszczała Natalia.-Miałaś wziąść trzy.-westchnęła mama. Po pięciu minutach dojechali.