Japa próbował znaleźć hobby samodzielnie: rozrywanie poduszek i kradnięcie różnych rzeczy. Ja natomiast dałam mu matę węchową by się zajął i usiadłam do komputera. Zaczęłam wyszukiwać strony o szkoleniu psów. Smakołyki. Szkolenia pozytywne. Metoda klikerowa. Akurat. Chociaż… kupiłam kliker. Najpierw wydałam dla Japy komendę ,,siad”. Ułamek sekundy przed tym, jak dotknął ziemi kliknęłam i w tej samej chwili dałam mu smaczek o smaku kurczaka. Wyszło nieco chaotycznie, ale merdał niepewnie ogonem, jakby pytał ,,Chyba dobrze wyszło?”. Westchnęłam.-No dobra.. spróbujemy.-powiedziałam. Wyjęłam wszystkie książki o szkoleniu psów i czytałam na głos Japie, a on mruczał cicho, jakby dziwił się, że czytam mu, jak powinien być szkolony. Może on chciałby mnie wyszkolić? po półgodzinnej szybkiej przechadzce zapięłam na biodrach torebkę nerkę i zapakowałam w dwóch kieszeniach dwa rodzaje smaczków: z sarny, które lubił mniej, i jego ulubione z jagnięciny. Zawołałam go. Kliknęłam i nagrodziłam smaczkiem z sarny. Następnym razem kliknęłam i go pogłaskałam. I tak cały czas. Ciężko to sobie wyobrazić, ale małe, klikające urządzenie zmotywowało mojego młodego psa do pracy! Pies kojarzy jego dźwięk z nagrodą, co z kolei zachęca go do wykonywania poleceń. Jestem zachwycona, a mój pies.. cóż, on rozbawiony. Żeby się nie przejadł, bo musze klikać dużo i często, smaczki dzielę na kilka części, dzięki czemu mogę go więcej nagradzać. Więc ja i Japa polecamy tę metodę.
Categories:
Related Post
Pielęgnacja psa-szczotkowanie
Psy, zwłaszcza półdługowłose i długowłose wymagają specjalnej pielęgnacji, ie tylko dla wyglądu, ale i dla…
Mój pies-deszcz
Kiedy pada deszcz niektóre psy wcale nie chcą wyjść na spacer. Dlatego Japie zakładam płaszczyk.…