Następnego dnia obudziłem się przemarznięty. Nic dziwnego-całą noc spędziłem w dosyć zimnym miejscu, i to bez ruchu. Aż lekko zdrętwiałem. Przeciągnąłem się i wyszedłem niepewnie. Na szczęście było słonecznie. Pierwsi plażowicze ruszali już w kierunku morza. Przez chwilę zastanawiałem się, czy do nich podejść. Zrezygnowałem jednak-a jeśli mnie przegonią? Powoli ruszyłem, sam nie wiem, gdzie. Wiedziałem, że muszę uważać na auta-i tak się ich bałem, zawsze trzymam się dalej od ulic. Znalazłem coś na śniadanie, konkretnie resztki pizzy, całkiem świeże. Nawet mi smakowały. A nawet, gdyby nie przypadły mi do gustu, trudno tu o coś w stylu psiej karmy… Położyłem się obok jakiegoś małego domu (budki z lodami). I właśnie wtedy zobaczyła mnie przebywająca tam pani. Podeszła, a ja przykuliłem się, oczekując, że na mnie nakrzyczy. Jednak tak się nie stało.-Hej, piesku. Co ty tu robisz? Nie wyglądasz, jakby ktoś się tobą zajmował…-mruknęła. Rzeczywiście, nie wyglądałem zbyt dobrze po nocowaniu w piaszczystej kotlinie, poza tym nie miałem obroży.-Nie możesz tak się pałętać sam. Chodź.-zachęciła mnie, żebym wskoczył do budki z lodami, po czym podała mi trochę kociej karmy.-Nie mam nic innego, ale myślę, że raczej ci nie zaszkodzi.-mruknęła, płukając dłonie. Ja zamerdałem ogonem. Podobało mi się z nią. Kiedy nie sprzedawała lodów, wypuszczała mnie na chwilkę lub głaskała. Pod koniec dnia wsiadłem z nią do samochodu.-Przykro mi, ale nie możesz ze mną zostać. Musze cię zawieźć do schroniska.-mruknęła. Ja nie wiedziałem, o co jej chodzi, ale wiedziałem jedno: nie jest dobrze. Zaskamlałem. Ona delikatnie podrapała mnie za uchem.-Spokojnie..-szepnęła. Ale dlaczego…. dlaczego ona nie mogła po prostu być ze mną zawsze? Teraz żałowałem, że w ogóle z nią zostałem. W jeden dzień zżyłem się z nią. Opuściłem łeb. Ona z trudem powstrzymała łzy.-Piesku, porozmawiam z rodziną. Może zostaniesz.-powiedziała uspokajająco. Ale ja wiedziałem, że to tylko słowa. I że wcale nie jest fajnie.
Categories:
Related Post
Pomóż schronisku!
Tyle psów trafia do schronisk! Ludzie o nie nie dbają w należyty sposób, i jeszcze…