Każda amazonka musi go kiedyś zaliczyć. Tak się składa, że ja zaliczyłam wczoraj. Był potworny. Pikolo tuż przed drągami zaczął galopować. Wyhamowałam go. Drugi raz-też. Trzeci- szarpnęło mnie do przodu. Poleciałam na głowę robiąc fikołka. Myślałam przez chwilę, że umieram, tak bolało.. Nie wsiadłam już tego dnia.
Categories: