Część 1 Zwykły pies (?)
Pewnej zimnej, listopadowej nocy w małym, białym domu na świat przyszła trójka szczeniąt. Nie były to rasowe szczenięta-ich mamą była śliczna suczka rasy dog niemiecki, jednak ich tatą został zwykły podwórzowy kundelek. Czas mijał. PO trzech miesiącach wszystkie pieski miały już nowe domy. Średni, najmniej wyróżniający się z rodzeństwa, zamieszkał z pewną dziewczynką i jej rodzicami. Nazywała się Sara. Nadała mu imię Fagin. Fagin, jak każdy szczeniak, był naprawdę ciekawski. Uwielbiał swoją karmę. Rósł tak, jak każde szczenię. Weterynarz uważał, że zapewne będzie psem średniej wielkości. I na takiego się zapowiadał. Wyglądał tak, jak miniaturka swojej mamy… przynajmniej do pewnego dnia.
Część 2 Coraz mniej miejsca
Sara nawet nie zauważyła, że jej szczeniak zaczął nagle szybko rosnąć, dopóki nie zaczął zajmować całego legowiska, które było na niego za duże.-Masz dopiero pół roku.. cóż, rośniesz.-mruknęła. Ale po kilku dniach.. pies przestał mieścić się na legowisku!-Nie wiem, jak to możliwe, Fagin.. Weterynarz doradzał legowisko 50 na 80 cm, mówił, że starczy ci na długo..-pies zamerdał ogonem i wskoczył na fotel, który zajmował już prawie cały. Dziewczynka pokręciła z niedowierzaniem głową.-Nic… Nic nie rozumiem.. ale i tak cię bardzo, bardzo kocham.-mruknęła, przytulając pieska, który smagnął powietrze długim ogonkiem. Nigdy nie spodziewała się, że będzie miała dużego psa… ale w końcu, co w tym złego? Uśmiechnęła się, gładząc psa po gładkiej sierści.
Część 3 40 kg
-Sara, wydaje mi się, że musimy dawać mu więcej jedzenia..-westchnęła mama, patrząc, jak pies patrzy błagalnie na Sarę, nienajedzony trzema saszetkami mokrej karmy.-Dam mu jeszcze jedną.-powiedziała dziewczynka, przechodząc koło rocznego psa, który sięgał jej już ponad pas. Wróciła, czytając coś na etykiecie.-Mamo, ile waży Fagin? Tu, na saszetce, jest napisane, ile powinien ich zjeść pies, zależnie od wagi.-Ostatnio był ważony dwa miesiące temu.. wyszło chyba dwadzieścia kilo.-Sara postawiła wagę na podłodze, wabiąc psa. Fagin chętnie na nią wszedł, ponieważ zawsze dostawał tu smakołyki.-Mamo.. czy to możliwe, że on jest już taki wielki i waży 40 kg?!
Fagin nadal rósł. W końcu Sara zaczęła się niepokoić. Pomyślała jednak, że przecież jego mama była duża… Mimo to, pewnego dnia zobaczyła, że jej psiak zajął całą kanapę, na której zaczął spać, odkąd wyrósł z posłania.-Fagin, ja naprawdę nie wiem, jak to możliwe, że robisz się taki wielki…-mruknęła, próbując znaleźć miejsce koło jej wielkiego psa.
Część 4 Mniejszy świat
Odkąd Fagin zaczął rosnąć coraz bardziej, cały świat jakby się zmniejszył. Kanapa, wcześniej uważana za dużą, zdawała się niewielka. Długi przedpokój zdawał się skrócić o połowę. Lodówka jakby się skurczyła. W ogóle… Ciężko było im powiedzieć, że coś jest duże.
Na szczepieniu przeciwko wściekliźnie pani weterynarz nie poznała Fagina sprzed roku. Prawie dosięgał Sarze do ramienia, poza tym miał grube, długie łapy i wielki ogon.-Na pewno to ten sam pies?-zapytała niepewnie po raz trzeci, kiedy Fagin strącił wazon z najwyższej półki, tylko ją obwąchując.-Tak.. Ale.. strasznie rośnie.-westchnęła Sara.-Nigdy w życiu nie widziałam tak dużego psa..-westchnęła.-Muszę wziąść większą igłę.